BRZMI ZNAJOMO?
„Mam już dość tej dolegliwości."
Rano wstajesz i pierwsze kroki wyglądają jak rozruszanie zardzewiałego zawiasu. Schody, które kiedyś były niczym, wymagają kalkulacji. Kark po dniu przy komputerze twardy jak kamień. Wieczorem nogi jak z ołowiu.
Próbowałeś już wszystkiego. Żele z apteki za dwadzieścia złotych i za sześćdziesiąt. Tabletki, od których żołądek odmówił współpracy. Rehabilitacja, która pomaga, ale wymaga tygodni czekania. Maść rozgrzewająca, po której została tylko tłusta plama na koszulce.
Efekt? Każde rozwiązanie działało na chwilę. Potem ból, sztywność albo ciężkość wracały. Czasem gorsze niż wcześniej.
I w pewnym momencie zacząłeś planować dzień pod ciało. Kalkulować, czy kolano „pozwoli". Liczyć schody. Sprawdzać, czy ktoś pomoże wnieść zakupy. Ciało zaczęło dyktować tempo życia.